Mroczna zagadka w skutym lodem Sztokholmie. Recenzja książki „Nocny Kruk”
Oj, mroczna jest ta książka! Mroczna i niepokojąca. Przenosimy się do Sztokholmu u schyłku XIX wieku, gdzie natrafimy na tajemnicze morderstwo, policyjne śledztwo i bohaterkę, której trudno będzie nie polubić. Mnie ten zestaw kupił właściwie od pierwszych stron.

Sztokholm, w którym zdecydowanie nie chciałabym mieszkać
Otwieramy pierwszą stronę książki i lądujemy w skutym lodem Sztokholmie. Nie jest to jednak pocztówkowa stolica Szwecji, którą znamy. Zima jest bezlitosna, bieda zagląda ludziom w oczy, a w sierocińcu, w którym mieszka Mika – główna bohaterka, zaczyna brakować jedzenia i opału. Sama Mika zdecydowanie nie należy jednak do bohaterek, które zamierzają biernie czekać, aż ktoś je uratuje. Jest bystra, spostrzegawcza i potrafi dostrzec rzeczy umykające dorosłym. Właśnie dlatego niespodziewanie zostaje wciągnięta w policyjne śledztwo. Po ulicach Sztokholmu grasuje bowiem morderca. Problem w tym, że wszystko wskazuje na człowieka, który od jakiegoś czasu powinien już nie żyć. Według oficjalnych informacji został schwytany i stracony. Jak więc to możliwe, że zbrodnie zaczynają się od nowa?
Kryminał dla młodszych czytelników, który nie traktuje ich ulgowo
To jest zdecydowanie książka dla starszych dzieci. Autor nie unika trudniejszych tematów – mamy tu biedę, przemoc, śmierć i naprawdę ponurą atmosferę XIX-wiecznego miasta. Kryminalna zagadka skutecznie napędza fabułę, a kolejne tropy sprawiają, że czytelnik chce jak najszybciej dowiedzieć się, co tak naprawdę dzieje się w Sztokholmie. Autor nie próbuje na upraszczać tej opowieści tylko dlatego, że kieruje ją do młodszego odbiorcy. Tajemnica rzeczywiście intryguje, atmosfera momentami robi się bardzo niepokojąca, a czytelnik może razem z Miką próbować łączyć wszystkie elementy układanki.

Dziewczyny mają moc!
Największą siłą tej historii okazała się dla mnie jednak główna bohaterka. Mika jest odważna i samodzielna, ale nie została wykreowana na kolejną pozbawioną słabości „superbohaterkę”. Musiała po prostu nauczyć się radzić sobie w świecie, który nie obchodzi się z nią szczególnie łagodnie. Do tego ma rewelacyjne poczucie humoru, którym pomaga innym przetrwać w tej trudnej rzeczywistości. Jej charakter i cięty język wprowadzają trochę światła do historii, która bez tego mogłaby stać się naprawdę bardzo ponura. Książka jest częścią projektu „Siostrzeństwo opowieści”, skupionego na historiach dziewczyn odkrywających własną siłę i przekonujących się, że potrafią znacznie więcej, niż mogłoby im się wydawać. Mika doskonale do tego pomysłu pasuje.

Nie tylko dla dzieci
Powiedziałabym, że „Nocny Kruk” to taka książka, przy których określenie „literatura dziecięca” może być trochę mylące. Owszem, została napisana z myślą o młodszych czytelnikach, ale kryminalna intryga, historyczne tło i mroczny klimat sprawiają, że dorosły również przeczyta ją z przyjemnością. Ja zabrałam ją ze sobą na urlop i zdecydowanie się nie zawiodłam. Dostałam wciągającą zagadkę, świetną bohaterkę i Sztokholm w wydaniu zupełnie innym niż to znane z wakacyjnych zdjęć. A ponieważ to dopiero pierwszy tom, pozostaje najważniejsze pytanie: czy mam ochotę ponownie spotkać się z Miką? Zdecydowanie tak.





Komentarze