Kto zabił Zająca? Recenzja książki „Wilcza Nora”
Kto zabił Zająca? Od tego pytania zaczyna się historia, która od pierwszych stron wciąga czytelnika w wir śledztwa. A Zając nie dość, że zostaje zamordowany, to jeszcze zjedzony. Na miejscu zbrodni pozostaje jedynie kupka futra, kilka kosteczek i dosyć jednoznaczna plama. Trudno o bardziej dosadny początek książki skierowanej do młodszych odbiorców, prawda?
Mieszkańcy Dalekiego Lasu są wstrząśnięci, a podejrzenia niemal natychmiast padają na Wilka, który od pewnego czasu podobno nie żył z Zającem najlepiej. Czy jednak to wystarczy, żeby uznać go za winnego? A może sprawa okaże się znacznie bardziej skomplikowana? Tego oczywiście nie będę Wam zdradzać, bo przecież największą przyjemnością jest samodzielne odkrywanie kolejnych tropów.

Kryminał bez taryfy ulgowej
„Wilcza Nora” to praktycznie pełnoprawny kryminał. I nie ma tutaj taryfy ulgowej tylko dlatego, że książka została napisana z myślą o młodszych czytelnikach. Już sam punkt wyjścia pokazuje, że autorka nie boi się trudniejszych tematów. Śmierć, śledztwo, podejrzenia i przesłuchania tworzą historię, która przypomina klasyczne kryminały dla dorosłych. Biorąc pod uwagę to wszystko proponuję tę lekturę przede wszystkim starszym dzieciom – takim, które lubią zagadki i potrafią odnaleźć się w troszkę bardziej mrocznym klimacie. Brutalność nie jest tu przesadzona ani epatująca, ale zdecydowanie stanowi element opowieści i napędza całą fabułę.
Świat dopracowany w każdym szczególe
Wątek kryminalny jest świetny, ale świat przedstawiony jest po prostu fenomenalny. Daleki Las żyje własnym rytmem, a jego mieszkańcy tworzą społeczność pełną charakterystycznych osobowości, błyskotliwego humoru i świetnych językowych żartów. Autorka dopracowała każdy detal. Mamy tutaj patologa - Sępa Ścierwojada, który bada miejsce zbrodni z pełnym profesjonalizmem, mamy Dziuplę - bar, w którym można napić się wyśmienitego muchito, a każda postać mówi i zachowuje się w sposób idealnie dopasowany do swojego gatunku. To właśnie dzięki takim drobiazgom świat przedstawiony wydaje się spójny i autentyczny. Podczas czytania miałam wrażenie, że bez problemu potrafię wyobrazić sobie głosy bohaterów i atmosferę panującą w lesie.
Żarty dla dorosłych i dla dzieci
Chociaż historia rozpoczyna się od tematów raczej trudnych, książka nie jest pozbawiona humoru. Wręcz przeciwnie - wiele scen rozładowuje napięcie i sprawia, że czytelnikowi po prostu chce się śmiać. Jednym z moich ulubionych momentów była scena z majstrem Wychucholem, który podczas oględzin nowej nory Zajęczycy stwierdza: „Tego, no, ściany są zawilgocone. […] To pani, rzecz jasna, decyduje, ale ten tego. Zanim położy się brzozowe tapety, trzeba by przelecieć dzięciołem po ścianach.” Przyznaję się bez bicia, parsknęłam śmiechem. To przykład humoru, który działa na kilku poziomach. Dzieci będą bawić zabawne sytuacje i zwierzęce skojarzenia, a dorośli docenią pomysłowość słownych gier i błyskotliwe nawiązania.

Czy warto sięgnąć po „Wilczą Norę”?
Zdecydowanie tak. „Wilcza Nora” to zaskakujący i świetnie skonstruowany kryminał dla młodszych czytelników, który ani przez chwilę nie traktuje ich z pobłażaniem. Znajdziecie tutaj intrygującą zagadkę, wyrazistych bohaterów i dopracowany świat pełen humoru i zwariowanych, językowych smaczków. To jest książka, która z przyjemnością przeczytają też dorośli – nie tylko towarzysząc dzieciom, ale tak po prostu, dla siebie. Sama świetnie bawiłam się, śledząc kolejne tropy i poznając mieszkańców Dalekiego Lasu. Jeśli lubicie nietuzinkowe historie, w których kryminalna zagadka łączy się z inteligentnym humorem i doskonale wykreowanym światem, „Wilcza Nora” zdecydowanie zasługuje na uwagę.
A kto naprawdę zabił Zająca? Sami sprawdźcie. 😊





Komentarze